top of page
Szukaj

Nie lubię zorganizowanych wycieczek. Dlatego zacząłem je organizować.

Zdjęcie autora: Adam Bilik
Adam Bilik
4 godziny temu
2 minut(y) czytania

Nie lubię zorganizowanych wycieczek. Dlatego zacząłem je organizować. Brzmi jak sprzeczność, ale właśnie z tej sprzeczności powstał Different Way.


Bo kiedy patrzę na klasyczne objazdówki, najbardziej przeszkadza mi nie sam program, hotele czy przewodnik. Przeszkadza mi to, że człowiek bardzo szybko przestaje być podróżnikiem, a zaczyna być częścią grupy do przetransportowania z punktu A do punktu B.


30 osób.


Jeden autobus.


Jeden plan.


Jedno tempo.


Jedna godzina kolacji.


Jedna decyzja dla wszystkich.



I komunikat na stacji benzynowej:


„Mamy 10 minut!”


Tylko że w autobusie siedzi 30 osób.


Jedna chce do toalety. Druga kupić kawę. Trzecia Red Bulla i orzeszki. Czwarta coś zjeść. Ostatnia jeszcze nie zdążyła wysiąść, a pierwsza już stoi w kolejce do kasy. I nagle Twój urlop zaczyna przypominać ćwiczenia logistyczne.


Podobnie jest ze zwiedzaniem. Przewodnik zatrzymuje grupę i opowiada. Czasem świetnie. Czasem przez 20 minut o czymś, co kompletnie Cię nie interesuje. Ale odejść nie możesz, bo grupa idzie razem. Jedna osoba chce słuchać dalej, więc pozostałe 29 czeka.


A przecież ludzie podróżują zupełnie inaczej.


Jeden chce przez pół godziny fotografować ulicę.


Drugi zobaczył małą kawiarnię i chce tam usiąść.


Trzeci ma ochotę wejść do sklepu.


Czwarty już wszystko zobaczył i chce jechać dalej.


I każdy z nich ma rację!



To samo z jedzeniem. A to przecież bardzo ważny element wypoczynku.


Kiedy podróżuje duża grupa, logistyka zaczyna wygrywać z doświadczeniem.


Łatwiej nakarmić 40 osób w hotelowym bufecie niż znaleźć małą restaurację, w której kucharz robi 12 świetnych dań.


Łatwiej zrobić rezerwację w dużej sali niż wejść do przytulnej knajpki na bocznej ulicy.


Łatwiej wszystkim dać ten sam zestaw niż zapytać: „Na co macie dziś ochotę?”



Tylko że ja nie chcę podróżować „łatwiej”.


Chcę podróżować lepiej.Dlatego w Different Way wolę małe grupy.


Kilka samochodów zamiast autokaru.


Możliwość podzielenia się grupy w ciągu dnia, albo udostępnienia samochodu dla kilku osób, które chcą sobie same pojeździć np. po Los Angeles beze mnie. I skoczyć na uliczne tacos o drugiej w nocy!


Jeżeli część ludzi chce zostać dłużej, zostaje. Jeżeli ktoś chce wrócić do hotelu, może wrócić. Jeżeli jedna grupa chce muzeum, a druga kawę i spacer, świat się od tego nie zawali. A przy okazji dzieje się coś jeszcze: w dużej grupie ludzie bardzo szybko dzielą się na swoje małe paczki. Znajomi siedzą ze znajomymi. Pary z parami. Każdy tworzy swój mikroświat. W małej grupie naprawdę zaczynasz poznawać ludzi. Przy wspólnym stole, w samochodzie, podczas drogi wyjąc do wspólnych playlist i słuchając ulubionych piosenek. Robiąc sobie wspólnie żarty.



Chcę organizować podróże, w których istnieje plan. Ale plan jest dla człowieka.


Nie człowiek dla planu. I chyba właśnie to jest dla mnie najważniejsza różnica między klasyczną objazdówką a Different Way. Oraz to, że zawsze jesteśmy z Wami. Ja i córka przewodniczka. Wszystko robimy tak jak dla siebie. ❤️


Ruszaj z nami!

 
 
 

Komentarze


bottom of page